foro.metinworld.es
Jak ironicznie jest teraz przypominać, że to Anglicy wymyślili i zakrzewili piłkę nożną na półwyspie Iberyjskim. No ale cóż kto sieje wiatr, ten zbiera burzę.
Obecny czas to moment kiedy nie tylko wspomniana już piłka angielska ale i niemiecka, włoska, francuska czy jakakolwiek inna mająca chęć zaistnieć w Europie musi z zazdrością patrzeć na to co robią Hiszpanie. Przez tyle lat cierpiący, zwłaszcza przez grę własnej reprezentacji podwładni Jana Karola I zawłaszczyli sobie futbol na własność i oddawać nie zamierzają. Wpadli w niesamowity trans podążania za wygraną i dystansowania się od reszty Europy. Obecny mistrz świata? Hiszpania. Europy? Hiszpania. Aktualny zdobywca Ligi Mistrzów? Klub hiszpański. Aktualny sezon nie zapowiada się inaczej, raczej będzie potwierdzeniem tej tezy. El Clasico w finale Ligi Mistrzów było wywoływane od samego początku i ma spore szanse się ziścić. Zresztą nawet jeżeli Barcelonę pokonała by Chelsea (z dwoma Hiszpanami w składzie) lub Bayern uporałby się z Realem, to faworytem w finale będzie któryś z przedstawicieli La Liga. W finał angielsko-niemiecki uwierzyć mi ciężko, patrząc na formę zespołów Mourinho i Guardioli. Jak pokazały dzisiejsze wyniki ćwierćfinałów Liga Europy także została zdominowana przez kluby Primera Division. Valencię, Athletic Bilbao i Atletico Madryt dopełnia sąsiad z bliskiej Portugalii - Sporting Lizbona. Zastanawiać może skąd wzięły się tak świetne występy drużyn z Hiszpanii. Co do reprezentacji sprawa wydaje się dość prosta. Od zawsze posiadała ona wielki potencjał, teraz został on w pełni wykorzystany. Vincente del Bosque, a wcześniej Luis Aragones doskonale wykorzystali zgranie piłkarzy FC Barcelony, dołączyli do tego świetnych piłkarzy Realu Madryt i stworzyli maszynę do wygrywania. Często w średnim stylu, jak podczas ostatniego mundialu gdzie najczęściej osiąganym przez nich wynikiem było 1:0 ale była to miła odmiana dla fanów przyzwyczajonych do tego, ze La Furia Roja wcześniej "grała pięknie jak nigdy, a przegrywała jak zawsze". Jeżeli chodzi o dominację klubową to głównym aspektem napędzającym jest polaryzacja ligi. Od kilku lat liczą się jedynie dwie drużyny, tworzące potęgi piłkarskie nie zagrożone przez resztę ligi. To sprawia, że rywalizacja między nimi jest zacięta jak nigdy. Zwłaszcza teraz kiedy każda z nich nawet w polityce kadrowej opiera się na innych zasadach. FC Barcelona oparła skład na wychowankach, Real na piłkarzach zakupionych. A na tych, dzięki prezesowi Perezowi może sobie pozwolić i np. ściągnąć największą gwiazdę z konkurencyjnej ligi angielskiej czyli Cristiano Ronaldo. Właśnie ten transfer był dla mnie swoistym przekazaniem w pewien sposób pałeczki w sztafecie najlepszych lig Europy. CR7 to zresztą razem z Leo Messim piłkarze uznawani przez świat futbolu za najlepszych. Ciężko rozstrzygnąć jednoznacznie który jest lepszy ale mało kto ma wątpliwości, że to top 2 piłki nożnej. Obaj grają dla zespołów prawie kompletnych gdzie ciężko znaleźć słabe punkty. Razem z Ronaldo odeszły z ligi angielskiej tryumfy w Champions League. Manchester doszedł oczywiście dwukrotnie do samego finału LM lecz za każdym razem musiał uznawać wyższość FC Barcelony, klubu z Hiszpanii rzecz jasna. Zwykłego fana, nie oglądającego na co dzień ligi hiszpańskiej może zadziwić fakt, że tak świetnie w pucharach radzą sobie inne zespoły La Liga jak Valencia, Athletic czy Atletico. Okazuje się po prostu, że w tej lidze o tytuł walczą dwie drużyny nie dlatego, że reszta jest tak słaba lecz one są po prostu tak dobre. Moja opinia jest oczywiście subiektywna ale uważam, że i Real i Barca byłyby murowanym faworytami w każdej lidze świata. Swoje zdanie opieram głównie na rezultatach jakie osiągają te kluby w starciach z drużynami z pozostałych lig.
Próbowałem znaleźć czy w dziejach futbolu był już moment takiej dominacji. W ostatnich czasach nie było takiej sytuacji, a jedyna jaka nasuwa mi się na myśl z czasów prawie antycznych dla wielu obecnych kibiców to czasy kiedy Brazylia zdobyła w 1962 roku Mistrzostwo Świata, a Santos z Pele w składzie rządził piłką Ameryką Południowej.
Oczywiście fakt, że teraz piłką nożną rządzi Hiszpania jest jedynie przejściowy, choć to wielki ewenement na skalę historyczną. Piłka nożna jest bardzo zmienna więc za jakiś czas na czele hierarchii klubowej będą stali przedstawiciele innej nacji Starego Kontynentu. La Furia Roja także nie będzie wygrywać wiecznie, być może już po tegorocznym EURO będziemy musieli rewidować powyższą tezę. Ale dopóki to piłkarze z półwyspu Iberyjskiego rządzą warto o tym pisać i się zachwycać ich grą. Choćby po to by móc się z tego śmiać za kilka lat.

Poprawka: Aktualny zdobywca ligi mistrzow to klub katalonski, nie hiszpanski.
OdpowiedzUsuńWedług prawdziwych, Katalońskich kibiców Barcelony - drogi autorze - Katalonia to nie jest Hiszpania gdyż Socio Barcelony są znani z nieutożsamiania się z La Furia Roha i całym narodem hiszpańskim więc nie piszmy o nich jako klubie hiszpańskim, jeżeli czepiamy się już szczegółów - oczywiście pozdrawiam, dość ciekawy tekst :)
OdpowiedzUsuńNapisałeś że Hiszpanie "przez tyle lat cierpieli". To dla mnie lekka przesada, że tak długo - zanim zaczęła się supremacja Angoli, La Liga uważana była za bezkonkurencyjnie najlepszą w Europie. Na początku minionej dekady w finale LM pojawiał się zawsze albo Real, albo Valencia, albo jedno i drugie ;) w sezonie 99/00 w półfinale grali RM, Valencia i Barca.
OdpowiedzUsuńPo drugie - nie jest prawdą że Hiszpanie na Euro'08 najczęściej osiągali wynik 1:0. Był to wynik 2:1 (2 razy);D a na Euro urządzili Ruskim ostre strzelanie 4:1 i 3:0. Czyli nie było tak źle. :p
Taką dominację miała w historii już kiedyś chociażby RFN. W 1972 mistrzostwo Europy, w 1974 świata, a w latach 1974-76 Puchar Mistrzów dla Bayernu i Puchar UEFA dla Borussii Moenchengladbach.
Swoją drogą, myślę, że Euro 2012 będzie końcem supremacji Hiszpanów. I początkiem Niemców :)
Tekst super :)
Nie podoba mi się ta wyższość hiszpańskiej ligi i reprezentacji, zawarta w tym tekście. Nie zaprzeczam, że ich gra jest na wysokim poziomie i odnoszą znaczące sukcesy, jednak nie tylko oni się liczą.
OdpowiedzUsuń"[Anglicy] zakrzewili piłkę nożną na półwyspie Iberyjskim"
OdpowiedzUsuń?
"Często w średnim stylu, jak podczas Euro 2008 gdzie najczęściej osiąganym przez nich wynikiem było 1:0"
Taki wynik Hiszpanie na tym turnieju osiągnęli raz. Na 6 meczów.
"kiedy Brazylia zdobyła w 1962 roku Mistrzostwo Świata, a Santos z Pele w składzie rządził piłką Ameryką Południowej."
Nie wiem, czy rozumiem system (że wygranie wielkiego turnieju przez kraj i odpowiednika LM, lub samej LM przez klub z tego kraju w jednym roku?), ale jeśli rozumiem, to radzę powtórzyć wiedzę z roku 1988 :)
Reszta wygląda, jakby banał postanowił sparodiować sam siebie.
"[Anglicy] zakrzewili piłkę nożną na półwyspie Iberyjskim"
OdpowiedzUsuńPewnie że tak, Anonimowy kolego. Najstarszy klub Hiszpanii to, z tego co wiem, Recreativo Huelva, założony przez Brytyjczyków. Inne stare kluby - Sevilla i Bilbao również powstały z inicjatywy Wyspiarzy. Mało tego, pierwszym prezydentem Barcelony był Anglik, niejaki Wild.
Anonimowy kolego dzięki za komentarz :)
OdpowiedzUsuńCo do pierwszego cytatu, to myślę, że albarn odpowiedział już na Twoje wątpliwości.
Co do drugiego, to przyznaje się do błędu. Napisałem to z pamięci i pomyliłem Euro 2008 z MŚ 2010 kiedy Hiszpania wygrywała 1:0 w finale z Holandią, półfinale z Niemcami, ćwierćfinale z Paragwajem i w 1/8 z Portugalią. Poprawiłem już to by nie raziło kolejnych oczu.
Co do trzeciego cytatu, to jednak najważniejszy dla mnie jest Mundial i go brałem pod uwagę. Zastanawiałem się czy nie wpisać tego roku 1988, bo sam jestem wielkim fanem Holandii, ale uznałem, że jednak to trochę za mało. Brazylia w 1962 wydaje mi się, że bardziej zdominowała świat piłkarski. Ale to jest jedynie moja opinia i bardzo się cieszę, że przytoczyłeś ten przykład.
Ciekawy blog, dużo włożonej pracy.
OdpowiedzUsuńZapraszam na mojego bloga:
http://kapisport.blogspot.com/